Czym naprawdę są szanty

with Brak komentarzy

Większość ludzi wie, że szanty to pieśni pracy.

Niemniej jednak, mało kto ma świadomość, że pieśni te były podzielone.
Tutaj źródła już różnie podają w jaki sposób ten podział występował, jednak śmiało można przyjąć, że dzielono je według wykonywanej pracy.

Można tu podzielić je jeszcze bardziej szczegółowo; na szanty na długie i krótkie pociągnięcia, jednak nie będziemy rozpisywać się dużo. Chciałbym po prostu, nieco przybliżyć temat samych szant i ich roli w czasie pracy na statkach.

 

 

Zaczniemy od szant, które wykorzystywano przy najcięższej pracy, gdzie niamal cała załoga pracowała w pocie czoła.

Szanty kabestanowe

Szanty te wykonywano w czasie jednej z najcięższych prac na statkach, jakimi było wyrywanie kotwicy z dna.
Oczywiście samo wyrwanie kotwy, było tylko częścią całego manewru, jaki wykonywał statek, z napłynięciem na łańcuch na samym początku.
To właśnie szantymen mobilizował załogę zaśpiewem, by usprawniając pracę, załoga pracowała w odpowiednim tempie.
Po oderwaniu kotwicy od dna, śpiewano taką oto szantę – oczywiście jest to przykład.

 

Szanty fałowe i szotowe

Pieśni te, wykorzystywano najczęściej przy pracy z żaglami.
To tak bardzo ogólne stwierdzenie, że można by, pokusić się o wyjaśnienie, lecz pominę to, pisząc jedynie, że właśnie tutaj tempo miało znaczenie.
Żagle wszak różnią się wielkością, a co za tym idzie i ciężarem. Krótko i szybko można stawiać żagle małe, a inaczej ciągnięto fały żagli rejowych.
Szantymen wykonywał swoją partię, a załoga łapiąc oddech równo i miarowo ciągniełą fały stawiając żagle. Szante kończyła komenda do obłożenia liny

 

Szanty brasowe

Nie będę was zanudzał, czym było brasowanie żagli, ogólnie napiszę tylko, że służyło to do odpowiedniego ustawienia żagli względem wiatru.
Najczęstsza praca, jaka była wykonywana na żaglowcach, zwłaszcza podczas ciągłego halsowania.
Z racji tego, że brasowanie wymagało od załogi pracy po tej stronie statku, która była przechylona bliżej wody, (zawietrzna statku) praca ta, była trudna a wykonywana musiała być szybko. Dlatego właśnie, tempo pieśni było żywe i miarowe. Brasowanie to tak naprawdę niekończąca się praca marynarzy.

Szanty refowe

Nie było chyba bardziej niebezpiecznej pracy, jak refowanie żagli.
Załoga w trudnych warunkach, w czasie zmieniającej się pogody, musiała gnać na reje po wantach.
Można śmiało założyć, że nikt za tym nie przepadał. Podnoszenie w górę własnymi rękami ciężkiego mokrego żagla, to naprawdę ciężka praca, dodajmy do tego słabe zabezpieczenie, albo i żadne, silny wiatr – żagli nie refowano przecież przy dobrej pogodzie, no i mamy przepis jak skręcić kark spadając z perty pod reją.

Najlepszym przykładem szanty refowej popisał się The Exmouth Shanty Men z UK na festiwalu w Krakowie. Panowie pięknie pokazali, jakie znaczenie miało tempo szanty refowej.

 

Szanty pompowe

Sama nazwa naprowadza nas na to, do czego używano tych pieśni. Naprawdę, nie trzeba się rozpisywać. Równe miarowe tempo poprawiało tak morale załogi, jak i usprawniało pracę przy pompach.

 

Piosenki morskie

Nie tylko szanty były obecne na pokładach statków.

Żeglarze, marynarze, przenosili często opowieści ze swoich rodzinnych stron na pokłady statków, tworząc w ten sposób opowieści, które przetrwały próbę czasu i na stałe zagościły na wielu światowych scenach.
Obecnie dalej śpiewa się szanty, niestety już nie na żaglowcach, które częściowo odeszły w zapomnienie, wyparte przez nowoczesność.
Szanty i piosenki morskie to muzyka, która może nie jest skomplikowana, może i ma banalne teksty, które opowiadają o tęsknocie za domem, pijaństwie, rozwiązłych kobietach, czyli o tym wszystkim, czego brakowało na morzu.
Obecnie jednak, wyraźnie muzyka marynistyczna łączy pokolenia, czego najlepszym przykładem są festiwale na całym świecie.

Pielęgnujmy więc tą tradycję, łączmy pokolenia, opowiadajmy o pięknu morza i morskiego życia, które kiedyś wypełniało czas wielu ludziom.
Mocno wierzę, że International Maritime Folk Festiwal Flekkefjord będzie festiwalem, który da radość nie tylko mieszkańcom Flekkefjord, ale również wszystkim gościom i turystom, którzy niewątpliwie tłumnie przybęda do naszego miasta.

Paweł Paco Kaliciński